Centralna Liga Juniorów. Amerykański sen w Polsce. Amos Shapiro-Thompson i Brian Iloski, legioniści zza oceanu

Legia zdobyła mistrzostwo Polski, ale wciąż ma w sobie rezerwy. I to jakie. Prosto z Ameryki. Amos Shapiro-Thompson i Brian Iloski pokonali tysiące mil i trafili prosto na Łazienkowską 3. Pierwszy zbiera szlify w rezerwach i w Centralnej Lidze Juniorów, drugi już jest częścią mistrzowskiego zespołu z tego sezonu. Zmienić okolice Bostonu i Kalifornii na marzenia o grze w Europie - tak właśnie zaczął się "polish dream" dwóch młodych piłkarzy Legii

- Zobacz, świetny freestyle. Joey Badass jest doskonały. Bardzo go lubię. Drake też jest super raperem. Dużo ludzi słucha ich w Polsce, to jest na pewno namiastka Stanów Zjednoczonych tutaj - mówi Amos Shapiro Thompson, nastolatek, który ma w sercu Boston. Dla piłki zdecydował się przeprowadzić o jakieś... trzy tysiące mil. Tej zimy trafił do Warszawy. Z miejsca zakomunikował wszystkim, że zawojuje najpierw rezerwy Legii, a potem kto wie co dalej. Młody środkowy pomocnik gra w drugim zespole mistrza Polski, ale również w Centralnej Lidze Juniorów.

W CLJ zaliczył osiem spotkań, 583 cennych minut na boisku, gola i dwie asysty. Legia U-19 pewnie zmierza po mistrzostwo Polski, a w minioną niedzielę (20 maja) wygrała w Pruszkowie ze Zniczem U-19 2:0. Shapiro-Thompson rozegrał całą drugą połowę.
- Na początku, gdy trafił do nas zimą, to w sparingu walnął cztery gole. Ma instynkt. Olbrzymi potencjał. Nie boi się walki. Czepiają się go, że jest drobnej postury. To bzdura. Jest bardzo dobrze zbudowany i silny jak na swój wiek. Będą z niego ludzie - chwalił Amosa Marek Saganowski, legendarny napastnik Legii, obecnie asystent Krzysztofa Dębka, trenera rezerw. W Legii II Warszawa zagrał trzy spotkania w trzeciej lidze. Grał też w rozgrywkach Regionalnego Pucharu Polski, gdzie legioniści dotarli do finału.

Amos do Polski trafił dzięki Ivanowi Kecpiji, dyrektorowi technicznemu Legii. - Poznałem go cztery lata temu. Wtedy pracował w Dinamie Zagrzeb, które obserwowało mnie jeszcze w Bostonie. Pozostaliśmy w kontakcie. Bywałem w Chorwacji na testach kilka razy. W tym roku Kepcija również zadzwonił, ale tym razem zaproponował sprawdzenie się w Legii. Pomyślałem, że to może być prawdziwa szansa - tłumaczył. Wcześniej trenował w akademii z New England Revolution, klubie MLS.

Miły i skromny, ale też wyluzowany. Gdy przyszedłem na jego mecz - Amos odpowiedział mi pięknym "do zobaczenia". - Nie zaskoczę, jak powiem, że polski nie jest łatwy do nauczenia się. Chodzę z Brianem Iloskim na lekcje, uczymy się razem z Domagojem Antoliciem i Marko Vesoviciem. Są od nas dużo lepsi, ale to chyba kwestia ich bałkańskiego pochodzenia. Mamy dwie lekcje w tygodniu. Założyłem się z Brianem, że będę mówił lepiej po polsku od niego. Poza tym każdy dzień to nauka. Moją szkołą jest szatnia (Amos piękną polszczyzną mówi "szatnia"). Ostatnio grałem mecz w rezerwach i na obronie grał Mauricio. Ja mówię również po hiszpańsku, on po portugalsku. Można złapać język. Fajnie, że w klubie jest też taka postać jak Inaki Astiz. Niezwykle pogodny, dobry piłkarz i mówi dobrze po polsku - mówi Amos.

Brian Iloski to zawodnik pierwszej drużyny, który na razie zaliczył epizod w barwach Legii. Zagrał końcówkę spotkania w Gdańsku, ale już jest częścią mistrzowskiego zespołu zakończonego w niedzielę sezonu ligowego. Pochodzi z Escondido w stanie Kalifornia. Obaj pochodzą z dwóch różnych końców Ameryki. Dogadują się jednak wyśmienicie. - Nie spodziewałem się, że zadebiutuję. To była dla mnie niespodzianka i sygnał, że trzeba walczyć o następne szanse - mówi Iloski

Klimat z "US' ich nie opuszcza. W tle naszej pogawędki leci "God's Plan" Drake'a - piosenka, która w mig "wykręciła" wiele milionów odsłuchów w internecie. - Może za jakiś czas będę słuchał polskich raperów, na razie ciągle muszę słuchać Migosów. Brian ich uwielbia i lecą na okrągło. Mieszkamy razem. Dużo rozmawiamy o piłce. Jest nam raźniej, że mamy siebie. Jestem młodym piłkarzem, młodym człowiekiem. Piłka przyspieszyła pewne sprawy. Trzy tysiące mil od domu - już teraz - to jednak mały szok. Tęsknie za domem, bo rzadko w nim jestem. Czekam aż odwiedzą mnie rodzice...
- By zobaczyć twój bałagan w pokoju?! Odezwał się żartobliwie agent Briana, który przyleciał do Polski w odwiedziny. Do Briana przyleciał też jego tata.
- Nie mam żadnego bałaganu! Możesz sprawdzić. Idealnie jest! - odpowiedział Amos. Wcale nie kłamał.
- Osiedle jest spokojne, blisko na Legię. Nie poznaliśmy jeszcze dobrze sąsiadów, ale raz pomogli mi, gdy miałem problem z kluczami - wspomina Amos, rzucając wzrokiem na okolicę. - A jakieś fajne dziewczyny tutaj? To by była dla ciebie nauczycielka Polskiego - sugeruję. - Możesz mieć rację - żartuje Amos.
- Ja odpadam, moja dziewczyna jest ze Stanów. Odwiedziła mnie kilka tygodni temu i bardzo jej się podobało. Studiuje i mieszka w Stanach - powiedział Brian.

Iloski jest starszy od Amosa o pięć lat. - Mam młodszych braci, więc Amosa traktuję jako kolejnego młodszego brata. Bardzo dojrzałem w college'u, czas między osiemnastką, a teraźniejszością nauczył mnie najwięcej. Wtedy dorosłem - mówi Brian, który we wrześniu skończy 23 lata. Nie wyznacza sobie terminu, w którym będzie wiodącą postacią Legii. Sygnały z klubu płyną jednak całkiem optymistyczne: Brian ma wielki potencjał, już jest gotowy do kreowania gry w ekstraklasie, w każdym innym klubie. W Legii jest spora konkurencja, Brian miał problemy ze zdrowiem, ale nie odpuszcza.
- Nie wyłapałem o nich ani jednego złego słowa. Są naturalni. Szybko wtopili się w otoczenie i każdy ich polubił. Jeszcze nie mówią po polsku? Ale chyba angielski znają - puszcza oko Aleksandar Vuković, asystent Deana Klafuricia, chodząca instytucja w Legii. - Są doskonałym przykładem, że Legia stawia na rozwój i naukę - dodaje Vuko.
- Legia to wielki klub z tradycjami. Świetny przystanek do rozwoju, być może zrobienia wielkiej kariery. Warszawa to piękne miasto. Klub jest doskonale zorganizowany. Tutaj każdy dba o szczegóły. Fani są cudowni, jest poczucie jedności - uważają zgodnie. - Gdy oglądałem w lutym mecz ze Śląskiem Wrocław, byłem pod wielkim wrażeniem. Klub jest trochę lepiej poukładany niż Dinamo Zagrzeb - rzucił Amos.

Amerykański luz i europejskie, bardzo sumienne podejście do piłki. Pokonali drogę ze Stanów Zjednoczonych, by gonić swoich idoli. - Mogłem grać w Colorado Rapids, ale nie wahałem się ani chwili, marzyłem, by grać w Europie. Uważam, że w moim rozwoju najważniejsza jest teraz technika. By mieć na tyle wyobraźni, wiedzieć, co dzieje się na całym boisku i zbierać informacje. Dzięki temu zyskasz pewność siebie - mówi Iloski. - Jak masz mentalność i nastawienie to już jest dobrze. To leży pomiędzy taktyką i techniką. Jestem bardzo młody i wiem, że czyha na mnie wiele momentów, w których mogę upaść. Najważniejsze, to mieć siłę, by powstać - dopowiada Shapiro-Thompson.
- Arjen Robben i Leo Messi to chyba moi ulubieńcy. Ceniłem też talent Jacka Wilshera, ale dużo kontuzji i dziwnych decyzji go zastopowało - mówi Iloski.
- To prawda, Wilshere był świetny (w tzw. międzyczasie okazało się, że Gareth Southgate nie powołał go na mundial). Andres Iniesta i Isco są najlepsi. Uważam, że liga hiszpańska jest najlepsza. Przykład Carlitosa jest świetny. Przyszedł z Villarreal B i został najlepszym piłkarzem ligi. W Polsce jest dużo taktyki i fizyki, więcej niż w stanach - odpowiada Shapiro-Thompson.
- W Polsce jest wielkie skoncentrowanie na taktykę. Oczywiście nasza MLS również jest fizyczna. Nie tylko dzięki takim piłkarzom, jak David Villa czy Zlatan Ibrahimović rozgrywki są lepsze. Młodzi Amerykanie są coraz lepsi. Ich talent jest coraz lepiej rozwijany. Dziesięć lat temu tak nie było, teraz mogę powiedzieć o dwudziestu kolegach, którzy się świetnie rozwijają się w klubach MLS - tłumaczy Amos.
- Liga zyskuje na jakości i popularności. Nic nie tracimy, nikt nie powinien się czepiać, że starsze gwiazdy trafiają do nas. Przecież nie zostawiają talentu w Europie. Talent też można podpatrywać. Zawsze - mówi Iloski, który również marzy o LaLiga. Obaj amerykanie są zapatrzeni w FC Barcelonę.

Rozmowę przerywa nam tata Briana, wyciąga monety i pyta mnie, ile złotych ma w ręku. "How many zlatans?" śmieją się legioniści. Są jeszcze na tym świecie "kowboje", dla których liczy się tylko piłka.

CENTRALNA LIGA JUNIORÓW w SPORTOWY24.PL

**Wszystko o

Centralnej Lidze Juniorów - newsy, ciekawostki, wyniki i tabele!

**

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.