Regionalny Puchar Polski. Wojciech Wocial - legenda Victorii Sulejówek, która jesienią może trafić na jego ukochaną Legi

Kapitan, lider, legenda - te słowa padają najczęściej, gdy w Sulejówku mówi się o Wojciechu Wocialu. 31-letni napastnik strzelił dla Victorii już ponad 150 goli, w minionym sezonie pomógł klubowi w utrzymaniu się w III lidze i zdobyciu mazowieckiego Pucharu Polski. Dzięki temu jesienią drużyna zagra w 1/32 finału PP. - Chciałbym od razu trafić na rywala z ekstraklasy. Ale nie na Legię, której kibicuję. Szkoda, żeby musiała odpadać tak szybko - uśmiecha się Wocial.

22 gole w III lidze, cztery w Regionalnym Pucharze Polski - to dorobek Wojciecha Wociala z zeszłego sezonu. Najlepszy strzelec Victorii Sulejówek mocno pomógł beniaminkowi w utrzymaniu się w III lidze na wysokim dziewiątym miejscu (a sezon wcześniej w awansie, zdobył aż 41 ze 114 bramek klubu w IV lidze) oraz pucharowym sukcesie. W półfinale jego hat trick dał drużynie wygraną 4:3 ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, który wygrał dwie poprzednie edycje Pucharu Polski na Mazowszu. W finale (4:0 z rezerwami Legii Warszawa) do siatki nie trafił, musiał się zadowolić asystą.
- Zdobycie Mazowieckiego Pucharu Polski jest zwieńczeniem naszej pracy. Cieszymy się, po utrzymaniu w III lidze puchar był naszym priorytetem. Do tego PZPN daje za zwycięstwo jakieś pieniądze, chłopaki będą mieli na fajniejsze wakacje - cieszył się po meczu kapitan zespołu.

Finał był dla niego szczególny, Wocial jest wychowankiem i zagorzałym kibicem Legii. Bronił też barw zespołu z Łazienkowskiej jako senior, w sezonach 2006/07 i 2007/08 zagrał cztery mecze w Pucharze Ekstraklasy. Wystąpił u boku m.in. Łukasza Fabiańskiego, Rogera Guerreiro czy Miroslava Radovicia, a przeciwko Tomaszom Hajcie i Kłosowi. W jednym ze sparingów zmierzył się nawet z zawodnikami Borussii Dortmund. Nie udało mu się jednak przebić do pierwszego zespołu, zaliczył jeszcze 26 spotkań w Młodej Ekstraklasie i odszedł na wypożyczenie do Znicza Pruszków. Gdy Legia nie przedłużyła z nim kontraktu reprezentował barwy Startu Otwock (dziś OKS-u), Radomiaka Radom, Mazura Karczew, aż w 2012 r. trafił do Victorii. Po 1,5 sezonu odszedł na dwie rundy do Pogoni Siedlce, następnie wrócił do Sulejówka i gra tam do dziś.
- Koszulki mi się nie myliły. Ale Legia to klub, który mam w sercu. Jestem rodowitym warszawiakiem i nigdy się nie wstydziłem, komu kibicuję. Tak zostanie do końca życia. Miło wspominam czas spędzony przy Łazienkowskiej, ale czy była to dla mnie jakaś różnica w dzisiejszym meczu? Może gdybyśmy grali z pierwszą drużyną, byłoby trochę trudniej. Chociaż z drugiej strony jeszcze bardziej by mnie to napędzało, człowiek chciałby się pokazać jeszcze lepiej - przyznał po finale Wocial, który swego czasu rozdawał nawet autografy z "eLką" w kółeczku.

Na powrót 31-latka do Legii się nie zapowiada, za to w Sulejówku jest lokalnym bohaterem. - Wojtek jest legendą naszego klubu. Strzelił dla Victorii więcej goli niż zagrał w niej meczów. To ewenement na skalę polską. Nie wiem, czy na tym poziomie rozgrywkowym jest gdzieś drugi taki zawodnik - podkreśla kierownik drużyny Victorii, Michał Cabaj.
- Ile Wojtek znaczy dla drużyny? Nie da się tego opisać słowami. Jego wartość na boisku może zobaczyć każdy. Ja dodatkowo widzę też to, co robi na treningach, jak zachowuje się w szatni i poza nią. Wojtek to olbrzymia osobowość, kapitan i lider zespołu, można powiedzieć że drugi trener. Nie da się ocenić jego wpływu na pozostałych chłopaków dodaje Łukasz Chmielewski, który przez ostatnie dwa lata był trenerem zespołu z Sulejówka. W przyszłym sezonie rozpocznie jednak pracę w Pelikanie Łowicz.
- W finale z Legią bramki nie zdobył, ale zaliczył asystę. Proszę też zauważyć, że przy wyniku 4:0 w kilku sytuacjach zawodnicy na siłę szukali podania do Wojtka. Powinni strzelać, ale chcieli, żeby to on zdobył kolejną bramkę. To pokazuje, jak dużym szacunkiem darzą go koledzy. Młodzi piłkarze często grają egoistycznie, myślą na boisku tylko o sobie. W tym przypadku było inaczej, zamiast wpisać się do historii woleli podać do Wojtka - zauważa Chmielewski.

Wocial jest zadowolony z tego, co udało się osiągnąć drużynie w ostatnich miesiącach. - W każdym sezonie klub ma swoje cele. Ja też miałem swoje indywidualne, czyli pomoc w utrzymaniu w III lidze i przekroczenie bariery 150 bramek dla klubu. Zdobyłem też Puchar Polski i zostałem królem strzelców naszej grupy III ligi. To nagroda za rok ciężkiej pracy. Ten na górze nade mną czuwa, omijają mnie kontuzje. Nic, tylko się cieszyć - przekonuje.

Na razie nie zadeklarował jednak jeszcze, czy zostanie w Victorii na kolejny sezon. - Wojtek błyszczy formą i ma oferty z innych klubów. Ale będziemy się starać, by go zatrzymać. Zobaczymy, czy się uda - mówi Cabaj. - Klub na pewno zrobi wszystko, by Wojtek został w klubie. To legenda klubu. Nawet kiedy jest po kontuzji czy ma trochę słabszą formę, można na niego liczyć. To zawodnik, który trzyma szatnię, jest naturalnym liderem. Dla nas taka postać jest bezcenna. Co tu dużo mówić, wszystko jest kwestią negocjacji finansowych i ambicji Wojtka. Może będzie chciał skorzystać z okazji i pograć wyżej niż w III lidze? Ale w Sulejówku czuje się bardzo dobrze, nie będzie chciał odchodzić za wszelką cenę - dodaje Chmielewski.

Do pozostania w Sulejówku Wociala może zachęcić gwarantowany udział w 1/32 Pucharu Polski, który Victoria zapewniła sobie wygraną w rozgrywkach na Mazowszu. - Wystarczy wygrać pięć meczów by zagrać na PGE Narodowym. Wszystko jest możliwe. Nie takie drużyny jak nasza dochodziły daleko w pucharach. Nasi młodzi chłopacy są tak ambitni, że kto by do nas nie przyjechał, będziemy gryźli trawę żeby wygrać - zapowiada.

Dzięki reformie rozgrywek już w pierwszym meczu fazy centralnej PP Victoria może trafić na Legię. - Gdyby Legia przyjechała do Sulejówka, to władze klubu musiałyby chyba dobudować jeszcze ze dwie trybuny żeby pomieścić kibiców. Chciałbym trafić od razu na kogoś z ekstraklasy, zyskać jeszcze większy rozgłos. Ale szkoda by było, żeby Legia musiała odpaść już w 1/32 finału... - uśmiecha się napastnik.
- Jeśli zagramy z mocnym rywalem, zainteresowanie klubem będzie jeszcze większe. Dopiero niedawno zaczęło się robić o nas głośniej. Drużyny z wyższych lig mają na nas podgląd, chłopaki są transferowani nawet do ekstraklasy. [Daniel Smuga zimą trafił do Górnika Zabrze - red.] Dzięki naszej grze promujemy też Sulejówek. O to w tym wszystkim chodzi, my pomagamy miastu, ono pomaga nam. Mam nadzieję, że dostaniemy jeszcze większe wsparcie i wspólnie będziemy dążyć do wyższych celów - podkreśla Wocial.

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Wojciech Wocial - legenda Victorii Sulejówek, która w Pucharze Polski może trafić na jego ukochaną Legię

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.