Dorota Chotecka, aktorka pochodząca z Radomia mówi o Bożym Narodzeniu, powrotach w rodzinne strony i... czerwonych dywanach

Piotr Stańczak
Piotr Stańczak
Dorota Chotecka i Radosław Pazura są aktorskim małżeństwem, razem pomagają także innym.
Dorota Chotecka i Radosław Pazura są aktorskim małżeństwem, razem pomagają także innym. Zoom Foto
Udostępnij:
Dorota Chotecka to znana aktorka, która urodziła się w Radomiu. Rozmawialiśmy z nią o powrotach do rodzinnego miasta, świątecznych tradycjach i pomocy innym.

W kończącym się roku razem z mężem Radosławem Pazurą, również znanym aktorem, wspieraliście dom dziecka w Radomiu. To była akcja przeprowadzona z Wojskami Obrony Terytorialnej. Doczeka się kontynuacji?
- Wówczas była to jednorazowa akcja, natomiast muszę zaznaczyć, że współpraca była tak miła oraz sympatyczna, że cały czas pozostajemy w kontakcie z panią dyrektor domu dziecka, z terytorialsami. Jesteśmy otwarcia na każdą formę współpracy. Akcja, o które mówimy, była skierowana dla kilku placówek. Teraz z kolei mój mąż jest ambasadorem akcji, którą organizuje Fundacja Kapucyńska na rzecz bezdomnych w Warszawach. Działa w niej właściwie od początku jej istnienia, ja go w tym wspieram. Jest zima, mamy mróz, każda pomoc dla osób bezdomnych jest w tej sytuacji bardzo ważna.

Jako aktorskie małżeństwo angażujecie się w liczne inicjatywy pomocy innym. Kiedy to się zaczęło, co było dla was takim największym impulsem do działania na rzecz osób pokrzywdzonych przez los i poszkodowanych?
- Trudno wymieniać jeden powód pomagania. Motywacji jest wiele. W przypadku działalności Radka w fundacji, poprosił go o to nasz znajomy kapucyn. Mąż zgodził się, choć trzeba zaznaczyć, że jest to praca charytatywna i zarazem trudna. Mieliśmy na początku wiele obaw, gdyż bezdomni to jedna z grup, której najtrudniej jest pomagać. Dlaczego? Panuje bowiem przekonanie, że to jest świat brudu, smrodu oraz pijaństwa. Nie ukrywajmy, taka też jest rzeczywistość, nie mamy do czynienia z sytuacjami wyssanymi z palca. Być może wielu z nas łatwiej jest wykazać atencję w przypadku pomocy dzieciom czy osobom chorym. Zdawaliśmy sobie więc sprawę z tego, że czeka nas katorżnicza praca, natomiast jest efekty mogą nie być od razu zauważalne. Okazało się potem, że to dzieło życia mojego męża, że właśnie tu się sprawdza i dla tych ludzi organizuje pomoc. Serce się wtedy raduje. Wypowiem się teraz za Radka, ale mój mąż ma wielką chęć wspierania innych, zapewne wiąże się ona z tym, że sam przed laty uległ groźnemu wypadkowi samochodowemu (w 2003 roku koło Ostródy - przyp. PST). Nie tylko to jednak decyduje o tym, że chce pomagać. Sam jest człowiekiem otwartym na drugiego. Spełnia się w tym co robi i to jest najważniejsze. Wracając do akcji w Radomiu - domy dziecka wymagają też wsparcia, zdecydowaliśmy się pomagać placówkom z mojego rodzinnego miasta, choć - zgłosiłyby się też takie z innych stron kraju, również nie odmówilibyśmy.

Nie jesteście państwo typem aktorów - celebrytów.
- Wie pan, my w ogóle nie jesteśmy „aktorami z czerwonych dywanów”. Oczywiście pojawiamy się wszędzie tam, gdzie jest to konieczne, czy na przykład związane z promocją produkcji filmowych i projektów, w których bierzemy udział, czyli na premierach, galach. Ja wtedy pojawiam się wystrojona na tego typu wydarzeniach, natomiast nie jest to sensem mojego życia. Takie samo przekonanie towarzyszy również Radkowi.

To fakt, bo w mediach społecznościowych nie jesteście państwo stałymi, można tak powiedzieć, bywalcami.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że gdybyśmy z nich korzystali, to posiadalibyśmy więcej tak zwanych followersów (użytkowników śledzących znane osoby na ich profilach - przyp. PST), tym bardziej, jeśli częściej chodziłabym wystrojona właśnie po tych czerwonych dywanach. Ja posiadam swoje konto na Instagramie, Radek nie. I jest to nasz świadomy wybór, który z wiekiem jeszcze bardziej w nas się umacnia, że dobrze zrobiliśmy. Postanowiliśmy natomiast wykorzystać fakt, że jesteśmy znani i rozpoznawalni, aby zachęcać do pomocy innym i angażować się w pożyteczne inicjatywy. Jeśli możemy cokolwiek dać od siebie, to bardzo się z tego cieszymy. Proszę mi wierzyć, jeśli tylko chcielibyśmy, bralibyśmy udział w wielu różnych wydarzeniach komercyjnych, otwarciach sklepów i innych, ale jest inaczej. Dlatego, choć jesteśmy zapraszani w wiele miejsc, nie wszędzie się pojawiamy.

Mimo wszystko pracy jest wiele. Jak w tej sytuacji wyglądają pani obecne kontakty z rodzinnym miastem. Często odwiedza pani Radom?
- Dość często. Mam w Radomiu mamę, brata i bratową, wiec odwiedzam ich. Kilka dni temu gościłam nawet na urodzinowym przyjęciu swojej szwagierki. To było sympatyczne, rodzinne spotkanie. Mam w Radomiu także znajomych. Wśród nich jest Iwona Pieniążek, wieloletnia aktorka Teatru Powszechnego w Radomiu, którą bardzo lubię i cenię. W ogóle tu budzą się różne moje wspomnienia. Lubię to miasto.

Posiada pani jakieś ulubione miejsca w Radomiu?
- Jest to leśniczówka, bardzo lubię spacerować w tym miejscu. Oczywiście jako absolwentka mam też sentyment do liceum imienia Jana Kochanowskiego. Na deptaku jest wiele knajpek, lokali, każdy znajdzie tam coś dla siebie. Widać, że Radom się rozwija, choć trzeba zaznaczyć, że miejsc, do którego się powraca, to nie tylko budynki, ale właśnie ludzie i wspomnienia z nimi związane. Ja, dzięki Bogu, je mam.

Zdarza się, że na radomskiej ulicy ktoś panią poprosi o zdjęcie, chwilę rozmowy i zechce na przykład zrobić zakupy w „sklepie u Więcławskiej” (jedna z bohaterek popularnego serialu „Ranczo”, w rolę której wciela się nasza rozmówczyni - przyp. PST)?
- Tak, proszę mi wierzyć, że to częste sytuacje. Ostatnio, kiedy przebywaliśmy na urlopie w Grecji, podeszła do mnie pani, poprosiła o wspólne zdjęcie, po czym oznajmiła, że ona także pochodzi z Radomia!

Wspomnień związanych z rodzinnym miastem ma pani dużo, ale sama aktorska pasja także narodziła się u pani w Radomiu.
- Dokładnie tak. Grywałam w dawnym teatrze, podziwiałam aktorów, którzy tu się pojawiali. Obecnie występuję w spektaklu pod tytułem „Kobieta, która ugotowała męża”. Marzę o tym, aby właśnie tę konkretną sztuką zagrać w Radomiu.

Świętujemy Boże Narodzenie. Gdzie pani spędzi te wyjątkowe dni?
- Przed rokiem świętowałam właśnie w Radomiu, więc tym razem to my podejmujemy rodzinę u siebie.

Pod względem świąt jesteście państwo tradycjonalistami, czy preferujecie też wyjazdy poza rodzinne strony w okresie Bożego Narodzenia i Sylwestra?
- Kultywujemy takie tradycje, jakie sami wynieśliśmy ze swoich rodzinnych domów. Pod względem kulinarnym mamy różne upodobania. Mąż lubi na przykład zupę grzybową, ja barszcz czerwony, więc na stole wigilijnym pojawią się ostatecznie obadania. Pierogi, karp, którego uwielbiam, śledzik, kompot z suszu, kasza jaglana z podsmażaną cebulką - to wszystko także będzie w naszym świątecznym menu.

Gdzie powitacie państwo nowy rok?
- Ze względu na obecną pandemiczną sytuację nie mamy jakichś sprecyzowanych planów, zobaczymy co najbliższy czas przyniesie.

Czego życzyłaby pani swoim fanom?
- Biorąc pod uwagę obecną sytuację, wielu z nas towarzyszy strach. Ważne, aby go przezwyciężyć, wtedy inaczej będziemy postrzegać codzienność. Oprócz zdrowia tego życzę wszystkim państwu i zarazem sobie.

Dorota Chotecka

Urodziła się 15 marca 1966 roku w Radomiu. Jest absolwentką tamtejszego VI Liceum Ogólnokształcącego imienia Jana Kochanowskiego. W 1993 roku ukończyła studia na wydziale aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej imienia Leona Schillera w Łodzi. Ma za sobą wiele ról teatralnych, filmowych oraz serialowych, na przykład w „Awanturze o Basię”, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, „Dniu świra” „Szczęśliwego Nowego Jorku”, „Miodowych latach”, „13 Posterunku”, „Ranczu”, „Barwach szczęścia’, „M jak Miłość”. Od 1993 roku jest związana z aktorem Radosławem Pazurą, małżeństwem są od 2003. 21 stycznia 2007 roku urodziła się ich córka Klara.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wbić szpilę w propagandę Putina to cel wystawy w CSW

Wideo

Materiał oryginalny: Dorota Chotecka, aktorka pochodząca z Radomia mówi o Bożym Narodzeniu, powrotach w rodzinne strony i... czerwonych dywanach - Echo Dnia Radomskie

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie